RSS

Fiskus nie lubi, gdy przedsiębiorca się kształci?

02 Gru
Fiskus nie lubi, gdy przedsiębiorca się kształci?

Rozwój małych i średnich przedsiębiorców jest najpopularniejszą mantrą ustroju neoliberalnego. Nie tylko ustroju. Tę kalkę myślową powiela zdecydowana większość społeczeństw postindustrialnych. W każdej kampanii politycznej niemal każda partia, nawet lewicowa, głosi program wspierania drobnej przedsiębiorczości. W niej widzi motor gospodarki i lekarstwo na wiele bolączek, od „tworzenia” miejsc pracy począwszy, na rozwoju kapitału społecznego skończywszy. Gdy przyjdzie jednak do szczegółów dnia codziennego, złudzenia pryskają jak bańka mydlana. Mały i średni przedsiębiorca okazuje się przede wszystkim źródłem łatwych dochodów budżetu państwa.

Tę smutną myśl potwierdzają poczynania fiskusa w sferze propagowania opodatkowania osobom fizycznym prowadzącym działalność gospodarczą bardziej samych tylko przychodów niż dochodów.

Oto i przypadek, z praktyki. W interpretacji urzędowej Dyrektora Izby Skarbowej w Warszawie z dnia 25 listopada 2015 r. nr IPPB1/4511-1114/15-2/AM Organ orzekł, że przedsiębiorca z branży usług informatycznych nie może zaliczyć sobie do kosztów firmy wydatków na swoje osobiste studia na kierunku Zarządzanie.

Nie pomogły argumenty, że „W trakcie tych studiów wykładane są przedmioty z zakresu zarządzania własnym przedsiębiorstwem, marketingu, prawa gospodarczego, ekonomii, finansów, rachunkowości, zarządzania jakością oraz produkcją. Ponadto jedna ze specjalizacji jest skierowana w szczególności dla osób, które chcą prowadzić i rozwijać własne przedsiębiorstwo (…) przedmioty z zakresu rachunkowości, ekonomii oraz finansów pozwolą Wnioskodawcy na lepsze planowanie oraz kontrolę nad budżetem swojej działalności. Przedmioty związane z marketingiem pozwolą Wnioskodawcy na lepsze zrozumienie sposobów dotarcia do nowych, potencjalnych klientów, co daje szanse na zwiększenie przychodów. Przedmioty takie jak zarządzanie jakością oraz produkcją, umożliwią optymalne planowanie cyklu produkcyjnego z wykorzystaniem maszyny produkcyjnej, jaką jest drukarka 3D. Dodatkowo zarządzenie jakością pozwoli na lepsze planowanie oraz kontrolowanie jakości usług oraz wyrobów. Z kolei przedmioty takie jak prawo gospodarcze czy zarządzanie własnym przedsiębiorstwem dadzą bardziej ogólna wiedzę z zakresu prowadzenia własnej firmy, co pozwoli  na podejmowanie bardziej trafnych decyzji biznesowych. Wiedza z każdego powyżej opisanego zakresu, pozwoliłaby Wnioskodawcy na zabezpieczenie oraz powiększenie przychodów swojej działalności gospodarczej, a w efekcie jej lepszy rozwój.”

Zdaniem fiskusa – nic z takiej argumentacji nie ma odzwierciedlenia w treści ustawy. Kosztem firmy mogą być tylko wydatki racjonalne i gospodarczo uzasadnione, związane z prowadzoną działalnością gospodarczą, których celem jest osiągnięcie, zabezpieczenie i zachowanie źródła przychodów.

„Warunkiem uznania wydatku poniesionego przez podatnika za koszt uzyskania przychodów, jest łączne spełnienie następujących przesłanek:

  • został poniesiony przez podatnika, tj. w ostatecznym rozrachunku musi on zostać pokryty z zasobów majątkowych podatnika (nie stanowią kosztu uzyskania przychodu podatnika wydatki, które zostały poniesione na działalność podatnika przez osoby inne niż podatnik),

  • jest definitywny (rzeczywisty), tj. wartość poniesionego wydatku nie została podatnikowi w jakikolwiek sposób zwrócona,

  • pozostaje w związku z prowadzoną przez podatnika działalnością gospodarczą,

  • poniesiony został w celu uzyskania, zachowania lub zabezpieczenia przychodów lub może mieć wpływ na wielkość osiągniętych przychodów,

  • został właściwie udokumentowany,

  • nie może znajdować się w grupie wydatków, których zgodnie z art. 23 ust. 1 ww. ustawy nie uważa się za koszty uzyskania przychodów.”

  • tego rodzaju wydatki nie mogą pozostawać w jakimkolwiek związku z przesłankami działania, które można by uznać za ukierunkowane na osiągnięcie przychodów lub zachowanie albo zabezpieczenie ich źródła.

Opisane przez podatnika wydatki na studia, Organ ocenił jako zaledwie „poniesione w celu zdobycia przez podatnika kwalifikacji w postaci ukończonych studiów”.

„Wydatki te służą podnoszeniu ogólnego poziomu wiedzy i wykształcenia, a więc mają charakter osobisty. Celem poniesienia przez podatnika kosztów studiów na kierunku Zarządzanie jest zdobycie wiedzy i umiejętności, a nie osiągnięcie przychodów z konkretnego źródła, jakim jest działalność gospodarcza.”

Oczywiście – mamy tu do czynienia z klasycznym nadużyciem fiskalnym przy ocenie kwalifikacji podatkowej danego rodzaju wydatku, jako kosztu.

Organ podatkowy przyjmuje, nie wyrażoną nigdzie w ustawie zasadę, że koszt podatkowy to wyjątkowy przywilej podatnika. Nadużywanie tego wyjątku miało by prowadzić do naruszenia zasady powszechnego opodatkowania i zasady równości wobec prawa. Kwalifikacja podatkowa kosztów ma podlegać maksymalnie zawężonej interpretacji. Zapewne zaś – marzeniem skarbówki była by zamknięta lista kosztów podlegających odliczeniu, podobna do list ulg i zwolnień umieszczonych w ustawach fiskalnych.

W omawianej tu interpretacji, Organ poszedł nawet dalej w tym kierunku. Stwierdził, że kształcenie się przedsiębiorcy stanowi rodzaj niedopuszczalnej próby przerzucania na Skarb Państwa, ryzyka prowadzenia działalności gospodarczej. Więc – jeśli przedsiębiorca zaliczy czesne na studia do kosztów podatkowych, owe ciężary efektywnie ponoszone są przez Skarb Państwa.

Doprawdy, można dziwić się tak pokrętnym metodom myślenia fiskalnego i zastanawiać się – skąd się one biorą, w nowoczesnym społeczeństwie XXI wieku. Dla osoby nawet średnio zorientowanej w realiach jest zupełnie oczywiste, że poziom wykształcenia specjalistycznego przedsiębiorcy znacząco wpływa na jego efektywność w biznesie. Formułując omawiane pytanie, Wnioskodawca zaś dosyć szczegółowo uzasadnił związek poszczególnych elementów zyskanego wykształcenia z konkretnymi działaniami swojego przedsiębiorstwa. W świetle jego stanowiska, interpretacja poczyniona przez urząd jest nie do przyjęcia.

Bardziej istotna jest jednak, przebijająca się z opisanej historii konstatacja, że kolejny raz fiskus traktuje ustawę o PIT/CIT jako akt prawny o podatku przychodowym, gdzie danina należy się zasadniczo od przychodu.

To nie powinno mieć miejsca w praworządnym systemie, bo wszakże główną zasadą, wyrażoną w ustawie jest określenie, że podstawę opodatkowania stanowi dochód czyli suma przychodów pomniejszona o sumę kosztów. Koszt w rozumieniu ustawowym nie jest więc żadnym przywilejem, ulgą lub wyjątkiem od zasady, lecz integralnym elementem podstawy opodatkowania.

Reklamy
 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu Grudzień 2, 2015 w CIT, Interpretacje MF, Koszty podatkowe, PIT

 

Tagi: , , ,

One response to “Fiskus nie lubi, gdy przedsiębiorca się kształci?

  1. faktury@damfaktury.com

    Luty 2, 2016 at 2:14 am

    Każdy dobry przedsiębiorca powinien się kształcić a rząd powinien pomagać małym i dużym przedsiębiorcą w każdy możliwy sposób. A tymczasem jest wręcz odwrotnie. Który rząd wreszcie zrozumie, że ciągłe gnębienie przedsiębiorców przynosi więcej szkody niż pożytku. Aby moc rozwijać swoją działalność muszą szukać oszczędności np.: w optymalizacji VAT,CIT,PIT. To przez Polskie skomplikowane i nieproporcjonalne prawo kwitnie branża faktoringowa, czyli sprzedaż/kupno faktur wyspecjalizowanym firmom. W ten sposób przedsiębiorcy nie martwią się o terminowe zapłaty od klientów i mają środki na rozwój. Branża coraz szerzej otwiera się też na klientów z segmentu małych i średnich przedsiębiorstw.

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: